Już nawet ostatnio, czułam że jestem gotowa na pracownię. Każdego dnia, kiedy mijam ja po drodze do swojego biura, serce mnie boli na widok pokrytych kurzem blatów na których już od tak dawna nic nie robiłam, nie kleiłam, nie malowałam... Nawet zapaliłam się ostatnio do tego, żeby odrzucić wszelkie jakieś trendy na decoupage czy temu podobne i wrócić do swoich źródeł.. zdobienie ręcznie malowanymi obrazkami.. A jeszcze bardziej zatęskniłam do tego jak podczas wizyty u Rodziny, zobaczyłam kilka rzeczy podarowanych im przez nas za czasów, kiedy stale brakowało pieniędzy ale więcej wolnego czasu było.. i robiliśmy wtedy sami różnego rodzaju upominki..a to pomalowałam farbami do tkanin pościel albo obrus płócienny..a to zrobiliśmy wspólnie z Mężem lampkę nocną z butli oklejonej sznurkiem i z abażurem pomalowanym w wiejskie krajobrazy..a już kompletnie się rozczuliłam jak zobaczyłam doniczkę ręcznie pomalowaną w słodkie chatki i zachody słońca.. no i chyba zatęskniłam do tych czasów. Wracając do domu przypomniałam sobie o szafce, która stoi u mnie w siłowni i już jest nieco nadszarpnięta, w swoim wyglądzie, przez upływ czasu.. a gdyby ją tak zabejcować, pociągnąć woskiem a fronty ręcznie pomalować w takie właśnie wiejskie klimaty...? I przyznaję, że od dawna już nie widziałam tak dokładnie - oczami wyobraźni oczywiście - tak jak w tamtej chwili, gotowego i w nowej szacie, mebla który obecnie wygląda przygnębiająco... I wtedy szybko zaczęłam kalkulować kiedy mam jakiś weekend w domu... no bo to jakieś dwa, trzy dni potrzebowałabym na to...ten cały tydzień, od jutra praktycznie każdy dzień na wyjeździe.. ale jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie a wyjazdowy tydzień nie będzie wymagał nadrobienia zaległości domowych właśnie w weekend..no to może, może jakoś, psim swędem udałoby się coś zrobić.. przyznaję, że na tarasie i w słoneczny dzień byłoby wygodniej..ale pewnie złej baletnicy to i rąbek spódnicy....
No i odliczam.. Póki co dzisiaj poniedziałek..ja nadal w letargu ale z jakimś tam, delikatnie nakreślonym celem. Może ta szafka będzie moim przebudzeniem z zimowego snu?.. Bo przecież już czas się budzić powoli.. wczoraj słyszałam takie pierwsze wiosenne ptasie śpiewy.. przyznaję, że od razu cieplej i radośniej na duszy robi się człowiekowi.. nie wiem skąd to przekonanie,że od wiosny będzie łatwiej.. i tak naprawdę nie obchodzi mnie czy tak będzie faktycznie... Na dzień dzisiejszy mam zapotrzebowanie na każdą taką nadzieję, żeby jakoś łatwiej przetrwać ten bezruch, bezsens jakiś, lekko przygnębiającą beznadzieję.. żeby już w końcu rozruszać ten swój mózg i zacząć robić coś użytecznego..oprócz nieustannej pracy i jakiś tam domowych obowiązków.. a propos.... mam apel, prośbę, biję pokłony przed kimś, kto zna receptę.. Mam w salonie podłogę z drewnopodobnych paneli ... i myję to mopem używając pronto do podłogi z kilkoma kroplami octu (bo podobno zmiękcza wodę).. i szlag mnie trafia bo ta podłoga po myciu jest matowa.. i wystarczy, że ktoś przejdzie się po niej a od razu widać jakieś takie poprzecierane ślady..jakby niedofroterowane było.. masakra..jakby szarą powłoką była pokryta..a w świetle dziennym, które pada przez drzwi tarasu, wygląda to paskudnie..jakby nie było myte.. i ręce mi już opadają.. praca na nic.. Może ktoś z Was ma jakiś przepis na mycie takich podłóg.. bo przyznaję, że odechciewa się sprzątać..a i tak nie przepadam za tym... Liczę na pomoc od doświadczonych, znacznie lepiej niż ja, w tej materii...Będę wdzięczna niewymownie...:) Może to temat przyziemny ale dla mnie mimo wszystko ważny.. czyż nie z drobiazgów takich również składa się nasza codzienność?.. może i nie jestem super gospodynią ale lepiej egzystuje mi się w uporządkowanej przestrzeni..cóż robić..każdy ma jakiegoś bzika...
No to się znowu naużalałam przed Wami, natłumaczyłam ze swojego zawieszenia, ale mam nadzieję na zrozumienie..bo mi jakoś trochę lepiej... jakoś teraz wydaje mi się, że jeszcze tylko trochę i ruszę z kopyta:)))
Póki co muszę się pochwalić, że pilnie śledzę filmowe nowości i staram się oglądać przynajmniej to co jest nominowane do Oskara.. lubię wiedzieć o czym jest film, który dostał za coś nagrodę.. a wcześniej, uwielbiam sama sobie ustalić swoje typy.. no przyznaję, że mam coraz większego bzika na punkcie filmów.. Do tej pory,jeszcze nie obejrzałam filmów: Czas wojny , Strasznie głośno, niesamowicie blisko , Hugo i jego wynalazek, więc pewnie nie jestem obiektywna ale w tej głównej kategorii konkursu, do tej pory mam dwóch faworytów i nie jestem w tym zbyt oryginalna: Artysta i Spadkobiercy.
Moim zdaniem wszystko rozegra się pomiędzy tymi dwoma filmami. A w kategorii nieanglojęzycznych filmów typuję dwa obrazy do Oskara: fantastyczny film irański Rozstanie i nasz polski kandydat W ciemności.
Oskary już lada dzień i przyznaję, że z uwagi na nominację filmu Agnieszki Holland, liczyłam że nasza TV, w tym roku wyjątkowo pokaże galę.. ale nic z tego.. można ją będzie obejrzeć na Canal+ ..a ja mam telewizję N ;(((
żal, żal. żal wielki... no cóż.. a Wy macie jakieś swoje typy?
Jest tyle dobrego kina ostatnio... oprócz Oskarowych nominacji, teraz chciałabym jeszcze obejrzeć Sponsoring Małgośki Szumowskiej, Ponad nami tylko niebo , Wstyd, Żelazną damę i Mój tydzień z Marilyn .. ale to przynajmniej cztery wyjścia do kina czyli cztery wolne popołudnia.. hm...a szafka..? o rany... mam kocioł w głowie..ale to już dobry znak..lepszy kocioł niż totalny bezruch myśli :)))....
a jak tam u Was na przedwiośniu? jak sob ie radzicie? a może to tylko ja tak mam..? może jakaś dziwna jestem?...pocieszcie trochę..plissssss
a tymczasem na osłodę trochę pozytywnej, subtelnej i jakże dobrej muzyki.. zwłaszcza dla tych którzy lubią i pamiętają duet Simon & Garfunkel... jeszcze tylko troszeczkę i u nas tez sypnie takim wiosennym kwieciem...:) pozdrawiam:)))
11 komentarze:
Faktycznie ta nutka zmęczenia i u Ciebie jest widoczna.. Ech.. ale Ty masz fajny pomysł. Może rzeczywiście jeszcze kielkuje, ale...warto go podlewać... Pozdrawiam!
Hmm..co do podlogi ze smugami to zmien srodek do mycia i nie uzywaj octu. Zastosuj tez proporcje dokladnie takie jakie podaja na opakowaniu,a nawet mniej srodka w stosunku do wody, bo moze przedobrzasz? Tez mialam kiedys podobnie, az zaczelam podloge traktowac po "chlopsku" i.. zaczela blyszczec:-)
sciskam i wyjscia z marazmu zimowego zycze (sobie tez)
Basia
nawet dzisiaj rano złapał mnie zapał do szycia ale musiałam się zwijać z jak to powiedział STARSZY z "establiszmentem", bo miała przyjść KOLEŻANKA! na razie ani po nim a ni po niej ani sladu a ja siedzę jak głupia i dziubię szydełkiem:)Buziaki wedrowcze-nie dziwię się,że zmęczenie daje znacc o sobie.
a ja myje moją podłogę, chyba z tego samego, tylko ciepłą wodą, dobrze odciśniętym mopem i smug nie ma... za miesiąc, już prawie za miesiąc wiosna - odżyjemy :&*
A wiesz że ja tez szerokim łukiem omijam? Jakos nie mam serca do dłubania w czymkolwiek. Wionsy mi trzeba!
nie znam dobrego sposobu na błyszczącą podłogę... myję mopem i wodą z płynem do podłóg, ale żaden nie daje efektu lśnienia.
wiosna już za rogiem :)
Ja mam wielką ochotę na "W ciemności" i ostatnio moi znajomi polecali mi film "Róża" - podobno jest świetny ale zawiera dużo brutalnych scen. Mimo to polecali mi go bardzo, więc chyba nie jest zły.
Wiem co czujesz, tez len mnie od dlugiego czasu nie opuszcza, kiedy przedzie ? Miemy nadzieje ,ze wiosna pomoze!
A wiesz Małgoś, że gdybym miała siły, chęci i czas na napisanie czegokolwiek na swoim blogu to napisałabym właśnie, ze nie mam siły, chęci ani czasu. W tej właśnie kolejności, bo o ile w organizacji czasu jestem mistrzynią ;) i wyciskam 24 godziny jak cytrynę, to niestety bez-siła i bez-chęć dobijają mnie ostatnio okrutnie. Depresja? Przemęczenie? Nie wiem... ale źle mi z tym coraz bardziej. Moje zaległości kinowe są ogromne, dekupaż w kącie, tylko druty,ale też raczej bezmyślne przerabianie by spruć i zacząć od nowa niż jakikolwiek sensowny projekt. Myślisz, że wiosna da sobie z tym radę? Chciałabym bardzo.
A co do podłogi z paneli, ja też myje jak Ty i tez wkurzam się na smugi i ślady widoczne pod światło. Kiedyś skusiłam się na preparat nabłyszczający i to była KATASTROFA, jeszcze większe smugi, do tego pół z połyskiem. Nie do zmycia bez kolejnego specjalistycznego specyfiku. Dlatego już nie kombinuję tylko przymykam oczy :))) Ściskam Cię Gosiu mocno. Oby do wiosny!
Tabu, chodź, przytulę Cię do swego chudego łona. Lepsze chude niż żadne, no chodź! Będzie dobrze, może po prostu potrzebowałaś takiego spowolnienia, zawieszenia. Organizm głupi nie wie, wie lepiej od człowieka :) Wszystko mija. Nawet najdłuższa żmija! Ściskam Cię!
Dziewczyny bardzo Wam wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pani M. - coś tam kiełkuje ale czy fajne to jeszcze zobaczymy:) niemniej dziękuję za wsparcie.
B. - podłogę traktować po chłopsku.. brzmi tajemniczo ale może po prostu przestanę się nią przejmować i wyjdzie na to samo? dzięki za życzenia wyjścia z marazmu - stale jestem w drodze:)
Olqa - to Twoje dłubanie szydełkiem wyszło mi na dobre.. Twoje cudeńka są u mnie:)))dziękuję
Margarithes - spróbuję z ta podłogą może jeszcze kiedyś tak jak Ty to robisz..na razie jestem zajęta wypatrywaniem wiosny..:)
Nivejka - i mnie tej wiosny trzeba...oj jak bardzo:)
Córka - i ja coś czuję, że lada moment i ta wiosna już będzie..czego sobie i tobie życzę:)
Wiolka - i jak tam filmy? udało Ci się je obejrzeć?
Agni - dzięki za zrozumienie..zawsze lżej:)
Mira - jak cudnie że się odezwałaś w komentarzu nieco dłużej..:) brakuję mi już twoich postów ale doskonale Cię rozumiem i absolutnie nie poganiam..to musi samo minąć.. daj sobie ten czas na takie nicnierobienie... widocznie tak ma być..nic na siłę.. Ściskam cieplutko i trzymam za Ciebie kciuki:)
Sasia73 - oj jak bardzo masz rację.. organizm wie lepiej od człowieka i to jak bardzo:) ściskam ciepło
Prześlij komentarz